Poważni rodzice małych dzieci


Tak! Byliśmy na imprezie! 

Traktuję to jako wydarzenie roku, bo ostatni raz mieliśmy taką okazję blisko 3 lata temu i nie mówię tego z żalem. 

Obie ciąże rok po roku wyłączyły nas kompletnie z życia towarzyskiego. Nocne wstawanie, bóle brzuszków, zęby. Opieka nad dwójką maluchów potrafi człowieka wykończyć, ale kto powiedział, że mając dzieci trzeba zapomnieć o dawnym życiu? 

Postanowiliśmy z Miśkiem wrócić do gry. Nie ma tu oczywiście mowy o spontaniczności. Dwa miesiące wcześniej zaczęłam magazynować mleko, zorganizowaliśmy opiekę dla dziewczynek, wynajęliśmy pokój w hotelu a ja wciąż miałam wątpliwości czy to na pewno dobry pomysł. 

Noc poprzedzająca nasze wyjście była koszmarna. Zuza obudziła się z płaczem bo idą jej trójki, Mania zaś pół nocy nie spała bo bolał ją brzuszek. Po takich atrakcjach szczerze mi się odechciało jakichkolwiek imprez to raz, a dwa byłam przekonana, że następnej nocy będzie powtórka i tak szybko jak pojedziemy będziemy musieli wracać do domu. Cały dzień zastanawialiśmy się co robić. 

Kiedy ułożyliśmy dziewczynki do spania i przekazaliśmy Dziadkom wszystkie ważne instrukcje wyszliśmy i już od momentu zamknięcia drzwi czuliśmy się dziwnie. Ekscytacja mieszała się z niepewnością, górę jednak brało zmęczenie i oboje ziewaliśmy na zmianę, ale kiedy dojechaliśmy na miejsce w końcu do nas dotarło, że faktycznie mamy szansę się trochę rozerwać.

Zameldowaliśmy się w naszym hotelu, wybraliśmy się na kolację do naszej ulubionej włoskiej knajpki, wróciliśmy do pokoju na sesję z laktatorem a ja w międzyczasie sprawdziłam telefon jakieś 178654 razy. Kiedy dostałam wiadomość, ze wszystko jest ok zebraliśmy się do miasta. Nie mogliśmy się zdecydować gdzie chcemy pójść i czy w ogóle pamiętamy jak to się robi, bo po takim czasie człowiek nie wie, czy potrafi jeszcze tańczyć 😂 

W każdym razie wieczór zaliczamy do udanych! My potańczyliśmy, głowy na maksa nam odpoczęły, spędziliśmy trochę czasu tylko we dwoje a dziewczynki były grzeczne jak aniołki. Oczywiście rano poziom tęsknoty był już na tak wysokim poziomie, że szybko zjedliśmy śniadanie i pędziliśmy do naszych gwiazdeczek, no bo jak to nikt nie wchodzi na głowę, nie trajkocze nad uchem ani nie budzi nas ze słodkim uśmieszkiem na buzi? 

Jeśli tak jak my stoicie przed wyborem - iść czy nie iść? To zdecydowanie polecam iść. Wszystkim wyjdzie to na dobre. Pamiętajcie, że mimo, że jesteście rodzicami to jesteście nadal tymi samymi ludźmi, którymi byliście przed dziećmi. Bardziej lub mniej zwariowanymi ale nadal ludźmi a nie robotami zaprogramowanymi tylko na dobro dzieci. 

Selfcare & selflove ❤️

PS: jeśli jesteś mamą kp to laktator musi zająć honorowe miejsce w walizce inaczej grozi wybuchem 🙈

Buziaki

N.

Brak komentarzy: