Odkąd pamietam byłam przeciwna smoczkom. 

Smoczki dla dzieci

Kiedy Zu była malutka walczyłam jak lwica, żeby nie dawać jej smoczka ale przegrałam kiedy na 25-kilometrowej trasie zatrzymywaliśmy się 3 razy na karmienie bo cały czas płakała. Miała wtedy 4-5 tygodni.

Dziecko ssie smoczek siedząc w foteliku
Zuzia

Manię też chciałam uchronić od smoczka i udało mi się to do momentu, kiedy zostałyśmy z dziewczynami same. Mania miała wtedy 5 tygodni a ja rozpoczęłam walkę o to, żeby się polubili. Jakież było moje zdziwienie, kiedy okazało się, ze ona wcale nie chce go polubić! 

Jak to? Przecież to naturalna rzecz, dziecko chce ssać, dostaje smoczek i ssie. Tak właśnie było z Zu, Mania natomiast postanowiła, że nie chce smoczka. Każda próba podania go kończyła się najczęściej odruchem wymiotnym. 

Zrobiłam reaserch, podpytałam, kupiłam kilka innych rodzajów smoczków i nadal nic. Zapytałam nawet moim obserwatorek na instagramie jak sobie z tym radziły i najczęściej pojawiającą się odpowiedzią była propozycja podania bibsa albo lovi. A najlepiej to nie dawaj skoro nie chce. 

Dlaczego życie zmusiło mnie do walki o smoczek skoro ani ja ani moja córka go nie chciałyśmy? 

Zostałyśmy same, Misiek wrócił do pracy kiedy Mania miała 5 tygodni. Do tego czasu pozwalałam sobie na nicnierobienie, a Mani na wiszenie tyle ile potrzebowała (czyli prawie bez przerwy). Wiadomo jak jest to ważne przy kp. Dziecko wypracowuje laktację, potrzebuje bliskości, utulenia, ciepła, miłości. Dawałyśmy sobie to nawzajem ale przyszedł moment, kiedy musiałam zając się już obiema dziewczynkami a Mania nie do końca chciałam na to pozwalać. Jednego dnia było super, dała się odłożyć po każdym karmieniu a ja mogłam się zająć Zuzią, zrobić obiad, posprzątać i jeszcze wstawić 3 prania. Były też takie dni, kiedy każda próba odłożenia jej do łóżeczka kończyła się fiaskiem, Zuza biegała po mieszkaniu niczym tajfun rozwalając wszystko na swojej drodze, czekałam tylko aż wejdzie na żyrandol i rozbije sobie głowę.

 I wtedy powiedziałam dość. Czas na smoczek. Mhmm.

Wtedy właśnie uświadomiłam sobie, że ja sobie mogę chcieć i co z tego? Walczyłam dwa tygodnie, próbowałam, proponowałam, odpuszczałam. Kupiłam różne rodzaje smoczków ale żaden jej się nie spodobał.

Dlaczego nie kupię Bibsa?

 Bibs miał bardzo dużo rekomendacji i jedną skuteczną antyreklamę. Dostałam zdjęcie dziecka, a właściwie jego zgryzu po bibsie. Zęby mocno wysunięte do przodu, kiepsko to wyglądało. Czytałam też, że ta kulka na końcu kiepsko wpływa na bardzo miękkie podniebienie u tak maluch dzieci. Mimo wielu głosów za nie zdecydowałam się na jego zakup. 

Ostatecznie Mania zdecydowała się na Lovi. Jak to się stało? 

Podróże samochodem to też był dramat. Ciągły płacz, pobudki non stop, frustracje, postoje co 20 minut. I wlasnie w aucie podałam jej go spontanicznie kiedy już krzywila się do płaczu. Złapała, zassała i mamy to! Przejechaliśmy 130 kilometrów z jednym postojem na karmienie. 

Niemowlę siedzi w foteliku ze smoczkiem w buzi
Mania

Oczywiście nie oznacza to, że teraz używamy go cały czas. Smoczek idzie w ruch tylko w kryzysowych momentach albo w aucie. 

A co Wy myślicie na temat smoczków? Dajecie czy jesteście team #bezsmoczka? Dajcie znać w komentarzach :)

Buziaki,

N

2 komentarze:

  1. Ja właśnie jeszcze nie wiem, co myślę, bo zbieram informacje. :D Trochę mnie przeraża, że skompletuję wyprawkę, a tutaj butelka dla niemowlaka okaże się nie taka. :| A myślisz, że kupienie smoczka wtedy, kiedy okaże się faktycznie potrzebny, to dobre rozwiązanie, czy warto mieć jakiś w zanadrzu w wyprawce? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Butelkę polecam lansinoh, u nas się super sprawdziła i nie zaburza kp (jeśli oczywiście będziecie kp ;) ) a co do smoczka hmm ciężko stwierdzić. Ja kupiłam avent na wszelki wypadek bo u starszej córki się sprawdził a młodsza nie chciała go ssać. Kwestia indywidualna :)

      Usuń