Krzywa cukrowa

To badanie budzi chyba najwięcej kontrowersji i obaw wśród przyszłych mam. Nie bez przyczyny. Często zdarza się bowiem, że kobiety nie są w stanie wytrzymać takiej dawki glukozy jednorazowo. Zdarzają się omdlenia, wymioty, zawroty głowy. Opowiem wam o nim trochę ze swojej perspektywy. Zacznijmy od początku. 

Co to jest za badanie, na czym polega i jaki jest jego cel?

Badanie krzywej cukrowej to najpopularniejsza metoda wykluczenia cukrzycy typu 2, która często dopada kobiety ciężarne i jest ona szczególnie niebezpieczna ponieważ zagraża nie tylko zdrowiu mamy ale i dziecka. U mamy może prowadzić do nadciśnienia, chorób układu moczowego a także stanu przedrzucawkowego czy poronienia. Dzieciątko natomiast jest narażone na wystąpienie wad w obrębie układu kostnego, nerwowego, moczowo-płciowego czy wad serca.

Normy dla badania:

- Pierwsze pobranie - mniej niż 92mg/dl
- Po 60 minutach - mniej niż 180mg/dl
- Po 120 minutach - mniej niż 140mg/dl

Badanie powinno zostać wykonane na czczo. Na początek krew badana jest glukometrem, żeby było wiadomo czy można Cię dopuścić do badania. Następnie pobierana jest krew z żyły a po pobraniu pijesz przygotowany przez położną roztwór glukozy. Polecam dopytać w swojej przychodni czy tolerują glukozę smakową, bo chyba nie każda się na to zgadza. Nie piłam tej zwykłej ale słyszałam, że do najsmaczniejszych nie należy. Ja zarówno do pierwszego jak i drugiego badania kupiłam sobie tę o smaku cytrynowym. Za pierwszym razem bardzo bałam się co mnie czeka bo naczytałam się wielu nieprzyjemnych opinii i jak to najczęściej bywa w takich przypadkach, miło się rozczarowałam. Glukoza cytrynowa smakuje jak rozgazowana fanta zostawiona na słońcu. Nie jest to szczyt marzeń ale jest znośna. Należy ją wypić w 3 do 5 minut od pobrania krwi, małymi łyczkami, bez pośpiechu. Kolejne pobranie następuje w 60 minut od pierwszego, a ostatnie po upływie 120 minut. W tym czasie można zrobić kilka łyków wody, nie można nic jeść ani być zbyt aktywną (najlepiej siedzieć w miejscu przez te dwie godziny). 

Pomiędzy pierwszym a drugim pobraniem mamy największe stężenie glukozy we krwi, różne organizmy różnie reagują. Ja na początku czułam przypływ energii, ale po pół godzinie dopadła mnie taka senność, że myślałam, że usnę na siedząco. Wtedy właśnie można zrobić dwa łyki zimnej wody, aby „otrzeźwić” organizm i przeszło jak ręką odjął. Mania w tym czasie miała istne eldorado. Miałam wrażenie, że za chwile gdzieś się przebije i wyskoczy. 

Drugie pobranie jak wspomniałam wcześniej jest po upływie 60 minut od pierwszego. Niestety nie da się wmontować wenflonu, trzeba dać się pokłuć. W trakcie drugiej godziny badania Mania dalej była bardzo aktywna, ale to akurat dobry znak, bo po takiej dawce glukozy kto by nie był! W tym czasie następuje największy wyrzut insuliny i wtedy znowu dopadła mnie senność, trochę mniejsza niż w pierwszej godzinie ale można wypić dwa łyki wody aby sobie z nią poradzić. Działa. 

Przez ostatnie pół godziny modliłam się aby już stąd wyjść bo zaczął mnie dopadać koszmarny głód. Miałam w głowie pyszne śniadanie, które z Miśkiem zaplanowaliśmy na ten dzień i nie mogłam przestać o nim myśleć. Czas się dłużył, głód doskwierał, senność też trochę ale już nie wiem czy dlatego, że wstałam o 5:30 ( była 9:00 a ja wciąż bez kawy i śniadania) czy przez glukozę ;) 

Minęło 120 minut! Hell yeah! Przetrwałam! Ale pierwsze co zrobiłam po wyjściu to zadzwoniłam do Miśka (płacąc w Pepco za Zuzkowe rzeczy ;p) i błagalnym tonem rzuciłam „Jadę! Rób śniadanie, błagam!”. Był moment, że zrobiło mi się słabo ale zjadłam szybko banana, którego wzięłam ze sobą własnie na taką okoliczność, popiłam go całą butelką wody 0,5 i mogłam spokojnie dojechać do domu.

Generalnie czas spędzony w przychodni dłuży się, głód doskwiera (kto nie był w ciąży ten nie zrozumie) ale na szczęście trafiłam na przemiłą położną, która z uśmiechem na twarzy wychodziła zapytać jak się czuję, poradziła, żebym napiła się wody kiedy senność nie dawała za wygraną. Czułam się zaopiekowana. Pamiętaj, aby zorganizować sobie zajęcie na ten czas. Książka, podcast, robienie na drutach czy pisanie bloga - co wolisz, ważne, żeby nie siedzieć i nie wpatrywać się w ścianę (ewentualnie można w telefon ;) ).

Ps: pisałam ten post w trakcie badania więc wszystkie swoje odczucia przekazałam tu na bieżąco, aby nic nie pominąć :)

A Ty masz już za sobą to badanie czy jeszcze nie? Podziel się koniecznie swoimi wrażeniami w komentarzu! 

Buziaki,
N.

Brak komentarzy: